07 lipca 2007

Yippee kayay motherfucker!

Właśnie wróciłem z seansu „Live Free or Die Hard” aka „Szklanej Pułapki 4.0” i z całą odpowiedzialnością rozkazuję każdemu kto czyta te słowa obejrzeć ten film! :D (Wpis bez spoilerów)

Był zajebombastyczny. :D Jestem zachwycony, że Hollywood powrócił dla tej części do kanonu filmów akcji lat osiemdziesiątych (np.: „Lethal Weapon”). Dużo strzelania, gonitw samochodami i wybuchów – a wszystko solidnie i to naprawdę solidnie przeplecione humorem i zabawnymi one-linerami.

Fabuła jest też interesująca i na czasie. Co więcej, mimo że całość kręci się wokoło komputerów, to nie zdarzyło mi się ironicznie zaśmiać z tych scen (a McClane przedstawiony jako podstarzały gliniarz nie mający pojęcia o cudach techniki powala realizmem). Chciałbym być bardziej obiektywny i powiedzieć, że były momenty nudne, ale – no cholera – nie było momentu w którym się nudziłem!

Jeśli lubicie gdy bohater śmieje się z dopiero co wykonanej karkołomnej akcji (zapierającej dech w piersi – taki poziom rozrywki zapewnili twórcy tego „Die Hard”), to najnowsze wcielenie McClane'a Was nie rozczaruje. Film akcji jakich mało.

Polecam! Ja idę jeszcze raz. :D

Krótko

iPhone OS 3.0

Copy & paste, MMS, vCard, Bluetooth, Spotlight, akcesoria, turn-by-turn GPS i setki więcej. Ten telefon właśnie stał się idealny. I co Wy na to, haterzy? ;)

Na żywo

Last.fm

Blogowo

Licznik subskrybentów