26 lutego 2006
Goa - ambrozja i nektar dla twojej duszy
Mniej więcej rok temu zostałem zapoznany z Goa. Nazwa tego gatunku muzycznego pochodzi od miejscowości w Indiach, w której urządzano niezłe prywatki, solidnie dopalane LSD i innymi psychotropami. Mały wstęp się przyda, jednak ja nie o historii, a o samej muzyce. Bo jest o czym.
Od pierwszego usłyszenia zakochałem się w tych rytmach. Niewprawiony bądź negatywnie nastawiony słuchacz powiedziałby, że to jakieś techno czy podobna łupanka. Oczywiście nic bardziej mylnego - Goa bliżej do trance niż techno. :] Ta muzyka najbardziej kojarzy się z radosnymi dźwiękami, niesamowitą melodyjnością i skomplikowanym stanem w jaki wprowadza. Także mnie.
Goa nie pozwala mi usnąć. Rano budzi i daje tak potężnego kopa energetycznego, że latam prawie po mieszkaniu, jem w biegu czy sprzątam w parę minut wszystko co jest do posprzątania. Gdy natomiast jestem bardzo zmęczony, pomaga się odprężyć i zrelaksować. Jakby samo się dopasowywało do tego czego potrzebuję.
Podczas pracy działa lepiej niż guma do żucia - cały czas na wysokich obrotach, cały czas w pośpiechu. Pozytywnym, ma się rozumieć. Nie wiem jakie połączenie tworzy z dragami w stylu LSD, ale podejrzewam że bardzo, ale to bardzo doniosłe. Biorąc pod uwagę to co wyprawia ze mną sama muzyka. Jak się porządnie rozłożyć na fotelu ze słuchawkami - bądź najlepiej - głosnikami na full, to potrafię często wpaść w półsen i miewać fantastyczne wizje. Mózg sam generuje myśli, melodia krąży wokół mnie. Nie mam styczności z substancjami zmieniającymi świadomość, ale jeśli działają podobnie to nie dziwię się ich użytkownikom. ;)) Żartuję, oczywiście… narkotyków nie zamierzam próbować.

Wykonawcy… zdecydowanie przepadam za izraelską grupą MFG. Według Last.fm nie jest tak popularna jak Astral Projection, Etnica czy Cosmosis, ale radość i energia płynąca z melodii jest oszałamiająca. Moje ulubione tracki, warte polecenia wszystkim:
- Illumination
- Space Travel
- New Kind of World
- Overload
- Maya Moon
- Peaceful Relaxation
Czemu wszystkim? Uśmiałem się porządnie, gdy na wyjeździe z grupą znajomych, w której gusta i preferencje muzyczne były całkiem różne, wszyscy ochoczo słuchali… czego? Właśnie Goa. Pożyczałem płytki, albumy i nadal mogę zobaczyć w profilach na last.fm te zespoły. Muzyka ta, jak już pisałem parę razy, jest strasznie pozytywna, nie dołuje - ale też nie atakuje. Podczas późnonocnych imprez najlepiej puścić Astral Projection albo Cosmosis - nikomu nie chce się spać, wszyscy są nadzwyczaj ożywieni, jakby czwarta nad ranem nie obowiązywała. Co jeszcze… nie należę do ruchliwych istot, ale nie potrafię - po prostu nie potrafię - ustać w miejscu gdy słyszę te dźwięki. Jest to coś niesamowitego, bo poznałem Goa podczas silnego odurzenia metalem (black, death). Początkowo pukałem się w głowę - „czego Ty słuchasz palancie”. Ale było warto, oj było.
Aktualnie słucham bardzo różnorodnej muzyki - między innymi Goa pomogło mi przemóc się na inne gatunki. I mimo że znam jej dość, aby pogadać z prawie każdym o muzyce, to nie spotkałem jeszcze czegoś tak pięknego jak Goa. Polecam wszystkim, zwłaszcza wspomniane MFG. Uśmiech zawsze wraca po solidnej dawce tych rytmów i melodii.