17 sierpnia 2008
Dlaczego nienawidzę iTunes
Jest to wpis o aplikacji iTunes działającej na Maku i frustracjach jakich doświadczam będąc zmuszonym używać jej do zarządzania moją kolekcją muzyczną.
Nie jest to wpis o wyższości systemu X nad systemem Y, ani o wszystkich aplikacjach pod OS X, ani nie jest to wpis o Apple Inc.
Na Maku nigdy nie było dobrego playera audio. Dlatego gdy Apple wypuścił iTunes, wszyscy byli wniebowzięci prostym interfejsem i przyjaznymi opcjami. Później okazało się, że firma z jabłkiem w logo zamierza eksplorować mocniej świat muzyczny – wydano iPoda, a iTunes przemienił się w to czym jest obecnie – media center każdego Maka.
I w tym jest świetny. Połączony z iTunes Store gdzie można kupować muzykę, seriale i wypożyczać filmy. Stanowiący bazę dla iPodów dominujących rynek, dla Apple TV, iPhone’ów. Wszystkie multimedialne media w jednym miejscu, Smith / Kowalski nie mógł być bardziej szczęśliwy.
Powoli zbliżamy się do mojego problemu. Bo jak coś jest do wszystkiego to zawsze prowadzi to do uproszczeń i uogólnień. Uproszczono program dostosowując go do typowego słuchacza / klienta iTunes Store.
A pan Smith (generalizując) ma kilkanaście, może kilkadziesiąt albumów. Słucha jednego, dwóch gatunków muzycznych, synchronizuje swoje ulubione tracki z iPodem i zapomina, że ma pliki na dysku. Liczy się tylko to co na wyjściu.
iTunes jest świetnym media center i świetnym playerem dla Smitha, nie ma co do tego wątpliwości. Najpewniej jesteś z niego zadowolony. Najpewniej powiedziałabyś, że to wybitna aplikacja. Kurczę, sam używam wbudowanej biblioteki podcastów. Lecz także miałem to nieszczęście znaleźć się w grupie użytkowników niezadowolonych z tego co iTunes robi ze swoim podstawowym medium – muzyką.
Jestem dość wymagającym słuchaczem. W mojej kolekcji znajduje się około 10 gatunków liczących 50-60 scen muzycznych. Mam kompletne albumy włącznie z plikami playlist, *.sfv i okładkami. Wszystko jest potagowane i ułożone, nie znoszę nieporządku w muzyce. Abym się we wszystkim nie pogubił potrzebuję aplikacji z dobrą organizacją, przyjaznymi opcjami sortowania, wyszukiwania i tagowania.
I miałem taki program, nazywał się Foobar2000. Nie był idealny, bo bardzo ascetyczny bez grzebania w konfiguracji i wtyczkach. Nie był przyjazny użytkownikowi, ale spełniał swoją rolę – trzymał moją muzykę i schodził mi z drogi. A iTunes stoi jak krowa na granicy.
Domyślam się, że część z Was jest bardzo zaciekawiona co może mnie tak frustrować. Z chęcią wymienię parę problemów.
Nie ma żadnej opcji cofnięcia zmian. Wyobraźcie sobie pieczołowite układanie tracków w nowej playliście i skasowanie wszystkiego przez przypadek. Trzeba zaczynać od nowa. Zdarzyło się mi, zdarzyło się i Zeldmanowi*.
Po otworzeniu aplikacji domyślny widok to cała kolekcja muzyczna, nie ostatnio wybrana playlista.
Podczas dodawania nowego katalogu, w którym znajduje się playlista *.m3u, wszystkie tracki zostają zdublowane.
Żeby tego było mało, nie ma opcji usunięcia duplikatów z listy. Jest opcja… pokazania duplikatów. Razem z oryginałem. Usuwać musisz sam.
Brak sortowania po katalogu. Aby moje albumy [va] się nie rozsypały posortowane po tracku, musiałem edytować tagi i oznaczyć takie albumy jako kompilacje. Ręczna robótka.
Po przeniesieniu swojej muzyki, usuwając duplikaty i poprawiając albumy, okaże się, że część tracków ma błędny tytuł – dokleiło też artystę. To nie wina tagów – wystarczy puścić taki track albo zwyczajnie podejrzeć info (Cmd+I) i wyświetlanie wraca do normy.
Aby przeskoczyć jakiś track podczas odgrywania, należy odznaczyć jakiś śmieszny ptaszek. Śmieszny, bo mały jak diabli. Nigdzie nie ma podążania za zaznaczeniem.
Pozostając przy wielkości – nie rozumiem dlaczego niektóre przyciski są mikroskopijnych rozmiarów i nie posiadają żadnego podpisu / etykietki.
Nie da rady zapętlić albumu. Można to zrobić z playlistą i pojedynczym trackiem, album jakoś tego zaszczytu nie dostąpił. Sama idea dynamicznej i tymczasowej kolejki też jest iTunes obca.
Odtworzenie dziewięciominutowego tracka jest zliczane tylko gdy puszczamy go
od 0:00 do 9:00do końca. Irytujące.Filtrowanie listy zastąpił uniwersalny search – konwencje się przydają, ale dlaczego jego zawartość jest czyszczona podczas zmiany playlisty?
Playlisty są dodatkiem, wciśniętym prawie na siłę. Nie są w żaden sposób ze sobą połączone, gdy masz ich powyżej 20 nic nie widać, bo miejsce w sidebarze zajmują ci nie dające się zwinąć Library i Store. Jedyne wyjście to ograniczyć ich ilość – co musiałem zrobić.
Z DSP dostępny jest tylko equalizer. Nie jestem audiofilem, ale dla niektórych gatunków elektronicznych to za mało.
Okno z komunikatem (których jest wiele - czy przy dodawaniu muzyki, przeciąganiu jej między playlistami czy obsłudze iTunes Store albo urządzeń) blokuje interakcję z muzyką. Nie da się nawet przełączyć tracka korzystając z zewnętrznych programów ani z przycisków na klawiaturze.
I wiele więcej. Oraz różne losowe problemy, jak dzisiejszy z wgraniem okładek do kompilacji. Wiem jak to się robi, są 3 metody prowadzące do tego samego wyniku i zadziałała dopiero ręczna pojedyncza edycja przez Get Info. Tak, dziwne. Nie, nie wiem czemu.
Zreiteruję się – wiem, że większości osób to nie przeszkadza, bądź nigdy nie doświadczyli moich problemów. Nie mają takiej rozdmuchanej kolekcji muzycznej, najpewniej wszystko importowali do biblioteki iTunes. Ja tego zrobić nie mogę, za bardzo cenię sobie przenoszalność mojej kolekcji i wartość releasów.
Nie oczekuję, że ktoś przyjdzie i powie jakiego programu mam używać w zamian. Nie ma takiego, szukałem wszędzie. Do tego sam przyzwyczaiłem się do bonusów połączenia z iPhone i sklepem. Wspomniane już przyciski na klawiaturze, dodatkowe aplikacje jak CoverSutra.
Nie oczekuję, że przekonam kogoś do zmiany playera, jeśli nie ma problemów takich jak wyżej wymienione.
Nie zmienia to faktu, że playerem iTunes jest kiepskim. Nie jest tragicznym, a coverflow z kolorowymi okładkami wygląda wyśmienicie – jednak dla osób takich jak ja to nie wystarczy.
Mam nadzieję, że kiedyś powstanie aplikacja (chyba czas się zacząć uczyć Cocoa), która nie będzię aspirowała do tronu iTunes tylko po prostu zrobi swoje i da żyć. iTunes nie daje.