17 sierpnia 2008

Dlaczego nienawidzę iTunes

Jest to wpis o aplikacji iTunes działającej na Maku i frustracjach jakich doświadczam będąc zmuszonym używać jej do zarządzania moją kolekcją muzyczną.

Nie jest to wpis o wyższości systemu X nad systemem Y, ani o wszystkich aplikacjach pod OS X, ani nie jest to wpis o Apple Inc.

Na Maku nigdy nie było dobrego playera audio. Dlatego gdy Apple wypuścił iTunes, wszyscy byli wniebowzięci prostym interfejsem i przyjaznymi opcjami. Później okazało się, że firma z jabłkiem w logo zamierza eksplorować mocniej świat muzyczny – wydano iPoda, a iTunes przemienił się w to czym jest obecnie – media center każdego Maka.

I w tym jest świetny. Połączony z iTunes Store gdzie można kupować muzykę, seriale i wypożyczać filmy. Stanowiący bazę dla iPodów dominujących rynek, dla Apple TV, iPhone’ów. Wszystkie multimedialne media w jednym miejscu, Smith / Kowalski nie mógł być bardziej szczęśliwy.

Powoli zbliżamy się do mojego problemu. Bo jak coś jest do wszystkiego to zawsze prowadzi to do uproszczeń i uogólnień. Uproszczono program dostosowując go do typowego słuchacza / klienta iTunes Store.

A pan Smith (generalizując) ma kilkanaście, może kilkadziesiąt albumów. Słucha jednego, dwóch gatunków muzycznych, synchronizuje swoje ulubione tracki z iPodem i zapomina, że ma pliki na dysku. Liczy się tylko to co na wyjściu.

iTunes jest świetnym media center i świetnym playerem dla Smitha, nie ma co do tego wątpliwości. Najpewniej jesteś z niego zadowolony. Najpewniej powiedziałabyś, że to wybitna aplikacja. Kurczę, sam używam wbudowanej biblioteki podcastów. Lecz także miałem to nieszczęście znaleźć się w grupie użytkowników niezadowolonych z tego co iTunes robi ze swoim podstawowym medium – muzyką.

Jestem dość wymagającym słuchaczem. W mojej kolekcji znajduje się około 10 gatunków liczących 50-60 scen muzycznych. Mam kompletne albumy włącznie z plikami playlist, *.sfv i okładkami. Wszystko jest potagowane i ułożone, nie znoszę nieporządku w muzyce. Abym się we wszystkim nie pogubił potrzebuję aplikacji z dobrą organizacją, przyjaznymi opcjami sortowania, wyszukiwania i tagowania.

I miałem taki program, nazywał się Foobar2000. Nie był idealny, bo bardzo ascetyczny bez grzebania w konfiguracji i wtyczkach. Nie był przyjazny użytkownikowi, ale spełniał swoją rolę – trzymał moją muzykę i schodził mi z drogi. A iTunes stoi jak krowa na granicy.

Domyślam się, że część z Was jest bardzo zaciekawiona co może mnie tak frustrować. Z chęcią wymienię parę problemów.

  1. Nie ma żadnej opcji cofnięcia zmian. Wyobraźcie sobie pieczołowite układanie tracków w nowej playliście i skasowanie wszystkiego przez przypadek. Trzeba zaczynać od nowa. Zdarzyło się mi, zdarzyło się i Zeldmanowi*.

  2. Po otworzeniu aplikacji domyślny widok to cała kolekcja muzyczna, nie ostatnio wybrana playlista.

  3. Podczas dodawania nowego katalogu, w którym znajduje się playlista *.m3u, wszystkie tracki zostają zdublowane.

  4. Żeby tego było mało, nie ma opcji usunięcia duplikatów z listy. Jest opcja… pokazania duplikatów. Razem z oryginałem. Usuwać musisz sam.

  1. Brak sortowania po katalogu. Aby moje albumy [va] się nie rozsypały posortowane po tracku, musiałem edytować tagi i oznaczyć takie albumy jako kompilacje. Ręczna robótka.

  2. Po przeniesieniu swojej muzyki, usuwając duplikaty i poprawiając albumy, okaże się, że część tracków ma błędny tytuł – dokleiło też artystę. To nie wina tagów – wystarczy puścić taki track albo zwyczajnie podejrzeć info (Cmd+I) i wyświetlanie wraca do normy.

  3. Aby przeskoczyć jakiś track podczas odgrywania, należy odznaczyć jakiś śmieszny ptaszek. Śmieszny, bo mały jak diabli. Nigdzie nie ma podążania za zaznaczeniem.

  4. Pozostając przy wielkości – nie rozumiem dlaczego niektóre przyciski są mikroskopijnych rozmiarów i nie posiadają żadnego podpisu / etykietki.

  5. Nie da rady zapętlić albumu. Można to zrobić z playlistą i pojedynczym trackiem, album jakoś tego zaszczytu nie dostąpił. Sama idea dynamicznej i tymczasowej kolejki też jest iTunes obca.

  6. Odtworzenie dziewięciominutowego tracka jest zliczane tylko gdy puszczamy go od 0:00 do 9:00 do końca. Irytujące.

  7. Filtrowanie listy zastąpił uniwersalny search – konwencje się przydają, ale dlaczego jego zawartość jest czyszczona podczas zmiany playlisty?

  8. Playlisty są dodatkiem, wciśniętym prawie na siłę. Nie są w żaden sposób ze sobą połączone, gdy masz ich powyżej 20 nic nie widać, bo miejsce w sidebarze zajmują ci nie dające się zwinąć Library i Store. Jedyne wyjście to ograniczyć ich ilość – co musiałem zrobić.

  9. Z DSP dostępny jest tylko equalizer. Nie jestem audiofilem, ale dla niektórych gatunków elektronicznych to za mało.

  10. Okno z komunikatem (których jest wiele - czy przy dodawaniu muzyki, przeciąganiu jej między playlistami czy obsłudze iTunes Store albo urządzeń) blokuje interakcję z muzyką. Nie da się nawet przełączyć tracka korzystając z zewnętrznych programów ani z przycisków na klawiaturze.

  11. I wiele więcej. Oraz różne losowe problemy, jak dzisiejszy z wgraniem okładek do kompilacji. Wiem jak to się robi, są 3 metody prowadzące do tego samego wyniku i zadziałała dopiero ręczna pojedyncza edycja przez Get Info. Tak, dziwne. Nie, nie wiem czemu.

Zreiteruję się – wiem, że większości osób to nie przeszkadza, bądź nigdy nie doświadczyli moich problemów. Nie mają takiej rozdmuchanej kolekcji muzycznej, najpewniej wszystko importowali do biblioteki iTunes. Ja tego zrobić nie mogę, za bardzo cenię sobie przenoszalność mojej kolekcji i wartość releasów.

Nie oczekuję, że ktoś przyjdzie i powie jakiego programu mam używać w zamian. Nie ma takiego, szukałem wszędzie. Do tego sam przyzwyczaiłem się do bonusów połączenia z iPhone i sklepem. Wspomniane już przyciski na klawiaturze, dodatkowe aplikacje jak CoverSutra.

Nie oczekuję, że przekonam kogoś do zmiany playera, jeśli nie ma problemów takich jak wyżej wymienione.

Nie zmienia to faktu, że playerem iTunes jest kiepskim. Nie jest tragicznym, a coverflow z kolorowymi okładkami wygląda wyśmienicie – jednak dla osób takich jak ja to nie wystarczy.

Mam nadzieję, że kiedyś powstanie aplikacja (chyba czas się zacząć uczyć Cocoa), która nie będzię aspirowała do tronu iTunes tylko po prostu zrobi swoje i da żyć. iTunes nie daje.

  1. 17 sierpnia 2008, 01:40:53 Riddle »

    * (odnośnie Zeldmana) – szukałem, ale nie mogłem znaleźć. Twitter zamknął archiwum powyżej kilku stron, a Google nie pomogło.

    Do tego przypomnę:

    Nie jest to wpis o wyższości systemu X nad systemem Y, ani o wszystkich aplikacjach pod OS X, ani nie jest to wpis o Apple Inc.

    Komentarze o takiej tematyce będą kasowane.

  2. 17 sierpnia 2008, 01:48:02 unnami »

    Ja używam Foo, wydaje mi się najodpowiedniejszy. Czytając Twoje problemy to widzę, że mi również częśc ich by przeszkadzała (ograniczyć ilość playlist?! no way!)

  3. 17 sierpnia 2008, 01:53:00 kkk »

    No, dobra. A tak zwyczajnie, jako „ludź”, to mogę ci współczuć w twojej frustracji?
    Wiesz, teraz ludzie pieprzą o jakimś Tybecie, Gruzji i innych wyimaginowanych problemach. Miło, że trafiłem na normalne przyziemne kłopoty kogoś sfrustrowanego z joggera. Aż chce się żyć!

  4. 17 sierpnia 2008, 01:59:06 Crash »

    Mam osobiście jakieś 15k+ mp3 w swojej kolekcji. Mam też iPoda 160GB. Do odtwarzania muzyki używam foobara2000, do porządkowania i tagowania mp3tag + total commander. Ale był taki czas, kiedy nie miałem dostępu do tych narzędzi i musiałem korzystać tylko z iTunes do tych czynności.

    Koszmar. iTunes zaraz po uruchomieniu zużywało 70mb (windowsowy port, wiem że natywnie zużywa mniej), responsywność zerowa, a próba synchronizacji więcej niż 300 utworów na raz kończyła się zawieszeniem systemu. Do tego idiotyczny sposób dodawania okładek (bez internetu i dodatkowych narzędzi pozostawało prawy klik -> Get Info), okładki nie zawsze przenosiły się do iPoda, utwory potrafiło ucinać w połowie..

    Na bardzo długi czas iTunes skutecznie obrzydził mi próby synchronizacji z iPodem, ale dzięki temu przekonałem się w końcu do foobara.

  5. 17 sierpnia 2008, 03:28:50 neaf »

    Z tą nauką Cocoa to w zasadzie niegłupi pomysł. Sam szukałem czegoś do napisania dla praktyki. Aktualnie mam parę miesięcy luzu więc… :)

    Co do iTunes… no tak czasami wkurza. Chociaż po zaimportowaniu całości muzyki już go rzadko widuję. Siedzi cały czas na 5 spejsie, leci sobie losowo a gdy trzeba konkretnego tracka to używam Music Search CoverSutry.

  6. 17 sierpnia 2008, 08:34:41 CoSTa »

    Mnie wystarczy. Może dlatego, że nie mam tak „rozdmuchanej” kolekcji muzyki/filmów/podcastów i czego tam jeszcze. Marny prawie terabajt danych nareszcie pod kontrolą i na wyciągnięcie pilota. Z okładkami, tagami i czym się tylko da. Poukładany, posegregowany, zadbany jak trzeba bez pocenia się i kombinowania z katalogami czy innej formy sobie narzuconego rygoru w imię „przenoszalności” kolekcji (kurczę, nie mam pojęcia o co tu chodzi – chcę wziąć muzę do pracy to po prostu eksportuję za pomocą SyncTunes pliki i już).

    Grupuj playlisty w folderach jeśli ci się nie mieszczą. Mam kilkadziesiąt playlist i jakoś bez większych problemów się do każdej dostać mogę.

    No i z innej beczki – po ki członek używasz czegoś, co ci nie pasuje? VMware czy inny Parallels, tryb Coherence czy jak to się w danym programie nazywa i nawet nie będziesz widział, że wirtualizujesz a Foobara będziesz miał w Docku i na wyciągnięcie mychy. Kurczę, Riddle, lubisz sobie utrudniać życie :). Po kiego ci iTunes, używaj tego, co ci leży i pasuje.

  7. 17 sierpnia 2008, 09:05:34 M. »

    A czemu zrezygnowałeś z fb2k? Ja się niedawno dowiedziałem, że potrafi obsługiwać mojego iPoda i w końcu mogłem się pozbyć tego chłamu iTunes. http://yuo.be/ipod.php

  8. 17 sierpnia 2008, 10:05:23 reod »

    I w tym jest świetny. Połączony z iTunes Store gdzie można kupować muzykę, seriale i wypożyczać filmy. Stanowiący bazę dla iPodów dominujących rynek, dla Apple TV, iPhone’ów. Wszystkie multimedialne media w jednym miejscu, Smith / Kowalski nie mógł być bardziej szczęśliwy.

    Nie do końca. O makach wiem tyle, że są białe czasami, ale Kowalski jeszcze muzyki w polskim iTunes Store nie zazna, bo jej tam nie ma ;) Smith ma lepiej ;(

  9. 17 sierpnia 2008, 10:31:11 Riddle »

    Costa, zastanawia mnie skąd taki ton Twojego komentarza. Jakbym obrażał albo Twój program (napisałeś go? :P) albo Twoje wygodnickie nawyki.

    Możliwe, że masz dużą kolekcję, ale nie przywiązujesz wagi do tego jak iTunes pozwala Ci nią zarządzać – odpisałeś mi tylko na playlisty (bo owszem, o katalogach nie wiedziałem).

    Natomiast jeśli mówimy o wirtualizacji, to – haha – no chyba sobie żartujesz. Muzyka u mnie gra prawie non stop, wyobrażasz sobie chodzący obok Parallels, gdy muszę uruchamiać Photoshopa (a w nim pliki ze swapem po parę GB), kupę przeglądarek (debugging kodu) i inne aplikacje których nazwy już pominę? Nie mam 9GB ramu.

    No i wreszcie, odpowiadając też na pytanie „M.” – chcę mieć coś natywnego, z responsywnością i wyglądem aplikacji Cocoa. Plus, sync z iPodem Foobar2000 może ma, ale firmware do iPhone nie wgra. Dlatego w całym poście jest mowa o frustracji, bo nie ma czegoś takiego na Maka i jestem zmuszony użerać się z iTunes.

    Bittersweet.

  10. 17 sierpnia 2008, 10:43:12 mariusz »

    Moja kolekcja ma coś koło 4000 tracków. Jeszcze w czasach Banshee, które ma problemy z rozpoznawaniem albumów [VA] dodałem ID3v2 Album Artist = „Various Artists”, a Track Artist zostawiłem tak jak jest.
    Ani Banshee na PC, ani iTunes na Macu nie mają teraz problemów z rozpoznaniem, że to [VA], więc trochę przesadzasz ;)

  11. 17 sierpnia 2008, 10:57:27 Riddle »

    Mariusz, natomiast nie każdy ma te tagi w plikach. Dlatego sortowanie po katalogach by się przydało bardzo. Plus inne opcje dla kogoś kto polega na swojej strukturze katalogów (duplikaty z *m3u), a nie importowaniu do iTunes Library.

  12. 17 sierpnia 2008, 12:02:30 Psi »

    Rozumiem cię, też się zupełnie nie mogę do iTunes przekonać, ono po prostu działa na zupełnie innych zasadach niż ja oczekuję. Ja chcę żeby mi pozwolił wrzucić parę mp3 z dysku na listę, zaczął je odtwarzać po kolei i się odczepił... a nie jakieś kolekcje, playlisty, nie wiadomo co. A jak klepnę mp3 w finderze, to ma mi ją dodać na koniec playlisty. Czy ja naprawdę tak dużo wymagam? :)

    W tej chwili używam czegoś takiego http://cogx.org/, dość prymitywne na razie, ale wystarcza do moich potrzeb.

  13. 17 sierpnia 2008, 12:18:09 Riddle »

    Próbowałem i CogX i Play, ale są niestety za proste. To kto się pisze na pisanie iTunes killera? ;-)

  14. 17 sierpnia 2008, 12:35:50 CoSTa »

    Jaki ton Riddle? Nie będę ci przytakiwał bo nie mam takich problemów więc i nie widzę powodów do przytakiwania. Chcesz by iTunes było Foobarem a nim nie jest (mnie akurat to cieszy – Foobar jest fajny ale moich potrzeb ni cholery nie zaspokaja), to inny soft i do czego innego służący. Używasz złego narzędzia bardzo chcąc by było innym narzędziem i tyle. Może stąd zgryźliwość. Zawsze tak samo reaguję gdy np. słyszę marudzenie, że Gimp nie jest Photoshopem.

    Co do zarządzania mediami – nie skupiam się na tym bo od tego właśnie iTunes jest. W ogóle nie męczę się zarządzaniem. Taki przyjąłem model trzymania mediów i już. Szanuję czyjś wybór ręcznej zabawy ze swoją muzyką i innymi plikami choć nie rozumiem zbytnio celu. Tak jak nie kumam celu trzymania plików m3u gdy korzysta się z programu zarządzającego biblioteką mediów. TO jest właśnie zarządzanie. Ty piszesz o odgrywaniu i wygodzie owego i masz oczywiście rację w większości punktów. Skrzyżowanie iTunes z Foobarem byłoby super. Może kiedyś...

    Nie dramatyzuj z tym ramem. Na pracowym iMaku mam Parallels odpalony ciągle, w nim Corela, na OSX odpalony Photoshop, Indesign, Bridge i Illustrator, pliki takoż spore jak trzeba a kula się to tak, że głowa mała. I jeszcze sporo wolnego ramu zostaje. Mam 4 giga w robocie. Co masz, MacBooka? Cóż za problem dorzucić ramu? Ile to kosztuje? Bez przesady…

    Playerów na szczęście na Maka nieco jest. Z tych które lubię – Songbird (krowa ale z kilkoma fajnymi ficzerami) i ToolPlayer (bardzo lajtowy ale fajny player).

    Dobierz sobie narzędzie a jeśli ulubione już masz, to na siłę nie zmieniaj. Po co? Mój znajomy klął na iTunes do żywego mając ciągle przekonanie, że to WinAmp o większym oknie. Na moje coraz wyżej podnoszone ze zdziwienia brwi reagował tylko coraz większym zdenerwowaniem. Facet chciał WinAmpa a używał iTunes. Po kiego? Nie wiem, do dziś mam brwi podniesione.

    Owszem iTunes ma wiele wad i też często na ten program klnę. Ale zarzucanie jednemu programowi, że nie jest innym (a mam wrażenie, że do tego się litania żali sprowadza) jest dla mnie średnio sensowne.

  15. 17 sierpnia 2008, 12:47:51 Riddle »

    Ok, zgodzę się z Tobą, że używam programu, którego nie powinienem. Podnosisz brwi i wymieniasz parę rozwiązań, które wg Ciebie są dobre.

    Tylko, że Ty właśnie nie jesteś takim userem jak ja, jeśli chodzi o muzykę.

    Piszesz o kupowaniu RAM-u (nie, mój komputer nie może sobie pozwolić na Parallels chodzący obok Photoshopa ze swapem 9GB i kupy innych aplikacji).

    A nawet gdyby, to zapomniałeś co fajnego jest w OS X? Tzw Mac Experience, wszystko jest spójne, przewidywalne i wygląda tak samo. Chcę takiego playera. Frustracja, bo go nie ma. I nie chcę Foobara2000… on był bardzo hardkorowy, dla power userów only.

    I piszesz o innych aplikachach. ToolPlayera nie znałem, ale toto nawet okienka playlisty nie ma. Totalny minimal.

    Dlatego będę jęczał. A post napisałem, żeby było wiadomo czemu. W międzyczasie może zajmę się zmianą sytuacji, ale do tego trzeba wielu godzin pracy, podczas których będzie mi grało w tle kiepskie iTunes.

  16. 17 sierpnia 2008, 13:38:36 vilebender »

    Amen to this brother!

  17. 17 sierpnia 2008, 16:12:05 michal »

    Swego czasu miałem przez miesiąc iPoda i korzystałem w tym czasie z iTunes. Koszmarne przeżycie (mówię o korzystaniu z iTunes, iPod mi się podobał), nie pamiętam dokładnie co mi przeszkadzało, ogólnie strasznie nieintuicyjny interfejs, konieczność robienia wielu rzeczy ręcznie

  18. 17 sierpnia 2008, 19:02:13 jaco »

    Ja tam bardzo lubię iTunes ale nie mam ani dużej kolekcji ani wielu playlist (faktycznie miejsce jest bardzo ograniczone ale sposób ich tworzenia – super)... Są dwie kwestie, które mnie cholernie denerwują:

    1. Zmiana widoku po podlączeniu iPhone (do jasnej cholery, to jest telefon! Podłączam go po każdym użyciu, czemu znika mi moja muzyka?!)

    2. To co wymieniłeś – komunikatu blokują możliwość sterowania muzyką... Już sam fakt istnienia komunikatu jest tragedią ;)

  19. 17 sierpnia 2008, 19:38:24 zx »

    Ja z samym iTunes nie miałem wiele do czynienia. Ot tyle co kiedyś potestowałem na PC jak to działa. Dla mnie iTunes to taki OSXowy odpowiednik Windows Media Player, czyli systemowej odtwarzarki do wszystkiego, a wiadomo, że jeśli coś ma być do wszystkiego, to trzeba w to włożyć sporo więcej pracy niż włożyli w to twórcy iTunes.

    Program jest fajny, ale jego główny błąd (jak zresztą sporej części Mac-way) jest to, że narzuca userowi swój punkt widzenia. Nie ma możliwości używać go tak, jak chcemy – używamy go tak, jak przewidzieli to twórcy.

    Sam na swoim Windows używam Foobara z własną konfiguracją, dostosowanego do konkretnie moich potrzeb (max. wyciągnięte z tagów, minimum zbędnych rzeczy, prostota, nie używam playlist w ogóle, a utwory dodaje z Album Library). Foobar też nie jest idealny, ale możemy go używać dokładnie tak, jak chcemy. IMO do przestady – i to właśnie poniekąd bolączka Foobara – nie jest zbyt intuicyjny na początku (w przeciwieństwie do iTunes).

    Mnie natomiast dziwi, że nikt z tym nic nie robi. Dałoby się bez problemów połączyć zalety obu programów. Bardzo często zdarza mi się, że korzystając z jakiegoś softu cholernie chciałbym napisać coś lepszego. Tylko, że ja jestem od user-experience, od wyglądu i pomysłów, a moje zdolności programistycznie nie pozwolą rozwinąć skrzydeł. Jestem przekonany (:P), że gdyby znalazł się jakiś zdolny koder do współpracy, to moglibyśmy stworzyć kilka naprawdę dobrych programów – głównie bazując właśnie na braniu wszystkiego co najlepsze z tych już gotowych.

  20. 18 sierpnia 2008, 15:35:13 EDi »

    Riddle, łączę się z Tobą w bólu. Przy +60GB muzyki iTunes ssie na maxa. A sortowanie po katalogach to jest tak oczywista oczywistość, że tylko chory na głowę projektant z Apple mógł o tym nie pomyśleć. :/

    Używam, bo zamiennika nie ma, ale sporo bym dał za FB2k ubranego w jabłkową skórkę. Gdybym umiał to pudło programować (tak, też myślę, że kiedyś zacznę), zagadałbym z autorem FB żeby go przeportować.

  21. 19 sierpnia 2008, 09:25:54 ifeelfine »

    Nie mialam i nie chce miec kontaktu z iPhonem, iTunes nie uzywam. Jako playera uzywam Foobara. Fakt – niezbyt prosty na poczatku i trzeba poswiecic troche czasu zeby go sobie ładnie skonfigurowac ale ma wszystkie funkcje ktorych mi trzeba, i takie ktorych mi trzeba i o ktorych nie wiem tez ma ;) Szczerze powiedziawszy sadzilam ze jest wiecej tak dobrych odtwarzaczy – widze ze jednak teraz ze Foobar jest najlepszy. Nie przypuszczalam tez ze iTunes jest az tak beznadziejny..dzieki za tę notkę, teraz jeszcze lepiej wiem dlaczego nie chce mieć niczego z „i” na początku.
    I tym niecierpliwiej czekam na konkurencyjny model Samsunga, z normalnym os’em..

  22. 29 sierpnia 2008, 23:34:30 Anonim »

    widzę, że tu większość narzeka na iTunes i mogę się z tym zgodzić, nie odtwarzam na nim muzyki, niestety mam z nim do czynienia ponieważ kupiłam iPhona 3G…
    ni jak nie moge wgrać tych cholernych klipów wideo (już skonfigurowanych na format mp4) na mój telefon przez ten iTunes… ale oczywiscie wszystkie pliki mp3 wchodzą... ogólnie te skonfigurowane pliki wideo mi sie odtwarzaja na iTunes ale gdy chce je dodac do mojego telefonu to… ...DUPA...
    jakby ktoś mógł coś poradzić, z góry dzięki ;)

  23. 29 sierpnia 2008, 23:37:21 Riddle »

    Najpierw wrzuć klipy do iTunes, a potem je zsynchronizuj.

    iTunes

    Ewentualnie, czy dostajesz jakiś błąd?

Antyspam

Do formatowania komentarza (zwłaszcza linków) używaj Markdown. W razie wątpliwości użyj podglądu.

Komentarze mogą zostać ukryte (zmoderowane) jeśli mijają się z tematem wpisu. Poprawiane są też niepodlinkowane hiperłącza i większe cytaty.

Pamiętaj – ludzie patrzą.